KERNAL
Blog · · 4 min czytania · Strony dla firm · Piotr

Strona gabinetu stomatologicznego: co musi mieć, żeby pacjent zadzwonił

Co musi być na pierwszym ekranie

Trzy rzeczy, bez przewijania:

  1. Czym jest gabinet i gdzie. Nie „Twój uśmiech w dobrych rękach”, tylko „stomatologia zachowawcza i protetyka, Poznań Jeżyce, ul. Kraszewskiego 28″. Pacjent szuka dentysty w swojej okolicy, nie hasła.
  2. Jak się umówić. Numer telefonu klikalny z telefonu i formularz dla tych, którzy nie chcą dzwonić w pracy. Jedno i drugie, bo to dwie różne osoby.
  3. Ile kosztuje pierwsza wizyta. To pytanie, które pacjent zadaje przez telefon jako pierwsze. Jeśli odpowiedź jest na stronie, część telefonów zamienia się od razu w wizyty.

W naszym wzorcu gabinetu ten ekran brzmi: pierwsza wizyta 40 minut, 150 zł, w tym badanie, zdjęcie i plan leczenia z wyceną na piśmie. Pacjent wie, na co się umawia, zanim zadzwoni.

Cennik: najtrudniejsza decyzja, która zwykle się opłaca

Najczęstszy argument przeciw publikowaniu cen brzmi: „każdy przypadek jest inny”. Przy protetyce i leczeniu kanałowym to prawda. Przy przeglądzie, higienizacji czy zdjęciu RTG zakres jest powtarzalny, więc da się podać cenę podstawową — a jej brak nie chroni gabinetu, tylko przerzuca pytanie na rejestrację.

Rozwiązanie, które działa: ceny podstawowe wprost, przy zabiegach złożonych „od” albo „wycena po konsultacji”, plus jedno zdanie, że ostateczna wycena jest na piśmie po przeglądzie. Pacjent dostaje punkt odniesienia, gabinet nie wiąże sobie rąk.

Drugie zdanie, które oszczędza mnóstwo rozmów: czy przyjmujecie na NFZ. Jeśli nie — napisz to wprost, wysoko, bez owijania. Pacjent, który szuka NFZ, i tak nie zostanie klientem, a niepotrzebny telefon zajmuje rejestrację.

Lęk przed dentystą to nie jest sekcja „o nas”

Duża część dorosłych odkłada wizytę latami i wie o sobie, że się boi. Jeśli gabinet ma na to odpowiedź — znieczulenie komputerowe, spokojniejsze godziny, więcej czasu na pierwszą wizytę, lekarz, który tłumaczy, co robi — to musi być widoczne, a nie schowane w akapicie o misji.

Konkret działa lepiej niż zapewnienie. „Damy termin, w którym poczekalnia jest pusta” mówi więcej niż „podchodzimy do pacjenta indywidualnie”.

Jak wygląda pierwsza wizyta

Trzy kroki, trzy zdania. Co się dzieje, ile trwa, kiedy pacjent dowiaduje się o kosztach i w którym momencie decyduje. Ta sekcja odpowiada na niewypowiedziany lęk: „przyjdę na przegląd, a wyjdę z rachunkiem na kilka tysięcy”.

Gabinet, który pisze wprost „plan dostajesz na piśmie, umawiamy tylko to, na co się zgadzasz, leczenie można rozłożyć na etapy”, odpowiada na ten lęk, zamiast go omijać.

Godziny, dojazd, parking

Brzmi banalnie i łatwo o tym zapomnieć. Godziny otwarcia z podziałem na dni — bo gabinety rzadko pracują tak samo przez cały tydzień. Mapa. Jedno zdanie o dojeździe: parking, przystanek, wejście od podwórza. Pacjent z bólem zęba nie będzie szukał wejścia.

Do tego wizytówka Google z tymi samymi godzinami. Rozjazd między stroną a wizytówką kończy się pacjentem pod zamkniętymi drzwiami i jedną gwiazdką.

O czym trzeba pamiętać przy usługach medycznych

Podmioty wykonujące działalność leczniczą — także praktyki zawodowe — mogą podawać informacje o zakresie i rodzajach udzielanych świadczeń, ale art. 14 ust. 1 ustawy o działalności leczniczej mówi wprost, że treść i forma tych informacji nie mogą mieć cech reklamy. W praktyce: strona gabinetu informuje, zamiast obiecywać efekty i licytować się na hasła.

Dwie rzeczy, przy których warto się zatrzymać:

  • Zdjęcia przed i po. Kuszące, a każde takie użycie trzeba ocenić osobno: czy to nadal informacja o zakresie świadczeń, czy już obietnica efektu, którego nie da się zagwarantować każdemu.
  • Opinie z opisem leczenia. Opinia opisująca leczenie rozpoznawalnego pacjenta może ujawniać dane o jego zdrowiu. Przed publikacją takiego cytatu trzeba ustalić podstawę prawną — wyraźna zgoda na konkretną publikację jest jednym z rozwiązań. Prościej jest odesłać do opinii w wizytówce Google niż przepisywać je na stronę razem z historią choroby.

To nie jest porada prawna — przy gabinecie warto tę część skonsultować z prawnikiem. My przy takich stronach trzymamy się zasady: opisujemy zakres świadczeń i sposób pracy, nie obiecujemy rezultatu.

Czego nie potrzebujesz

  • Animacji i zdjęć stockowych z idealnym uśmiechem. Pacjent widział je na czterech innych stronach. Zdjęcie prawdziwego gabinetu, nawet zwykłe, buduje więcej zaufania.
  • Zakładki „aktualności”, której nikt nie prowadzi. Pusta zakładka z ostatnim wpisem sprzed dwóch lat mówi o gabinecie coś, czego nie chcesz mówić.
  • Osobnej podstrony na każdy zabieg na start. Lepiej jedna dobra lista zabiegów z cenami niż osiem pustych podstron po trzy zdania.

Jak to wygląda w praktyce

Zrobiliśmy wzorzec gabinetu — fikcyjny, ale kompletny: pierwszy ekran z ceną pierwszej wizyty, lista zabiegów, cennik, trzy kroki pierwszej wizyty, FAQ z pytaniem o NFZ i o lęk przed dentystą. Można go otworzyć na telefonie i sprawdzić, jak się czyta: Dentima — przykładowa strona gabinetu.

To pakiet Start: jedna strona, 1 190 zł netto, 5 dni roboczych. Jeśli gabinet ma kilku lekarzy i chce osobne podstrony dla zabiegów, sensowniejszy jest pakiet Firmowa — 5–7 podstron, 2 490 zł netto, 10 dni roboczych. Oba terminy liczymy od przekazania materiałów, a to ceny startowe dla umów podpisanych do 31.12.2026.

Zostaw numer, oddzwonimy i powiemy, co da się zrobić w Twoim przypadku: kontakt.

Czy ten artykuł Ci pomógł?

Jeszcze nikt nie ocenił

Zostaw numer — oddzwonimy i porozmawiamy o Twojej stronie.

Oddzwonimy w piątek do 9:00.

Oddzwońcie do mnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *