Potrzebujesz telefonu, komputera i kwadransa. To przegląd wstępny, nie pełna diagnoza — ale wyłapuje rzeczy, które najczęściej kosztują telefony.
1. Test pięciu sekund na telefonie
Otwórz swoją stronę na telefonie i policz do pięciu. Czy w tym czasie da się przeczytać: co robisz, gdzie i jak się z Tobą skontaktować?
Jeśli na pierwszym ekranie jest samo zdjęcie i hasło typu „Jakość od 1998 roku” — to jest pierwsza rzecz do zmiany i zwykle najtańsza. Nagłówek ma mówić, co i dla kogo, a nie brzmieć ładnie.
2. Numer telefonu
Spróbuj zadzwonić ze swojej strony, z telefonu. Numer ma być klikalny i widoczny bez przewijania. Jeśli trzeba go zaznaczać i kopiować albo jest wklejony w obrazek — tracisz część telefonów, i to tych najgorętszych.
Przy okazji sprawdź, czy ten sam numer jest w wizytówce Google i na Facebooku.
3. Szybkość
Wejdź na PageSpeed Insights (pagespeed.web.dev), wklej adres, wybierz wynik dla urządzeń mobilnych. Nie chodzi o to, żeby mieć 100 punktów — chodzi o rząd wielkości. Wynik wydajności poniżej 50 to słaby rezultat testu laboratoryjnego i sygnał, żeby się stronie przyjrzeć. Jeśli narzędzie pokazuje u góry dane rzeczywistych użytkowników, patrz przede wszystkim na nie — to one mówią, jak strona zachowuje się na prawdziwych telefonach.
Najczęstsza przyczyna u małych firm jest prozaiczna: zdjęcia wgrane prosto z aparatu, po kilka megabajtów każde.
4. Czy Google w ogóle zna Twoją stronę
Wpisz w wyszukiwarkę: site:twojadomena.pl. Operator pokazuje orientacyjny zestaw wyników z domeny — nie jest to pełna ani dokładna lista tego, co Google ma w indeksie, ale wystarczy, żeby zauważyć trzy rzeczy:
- Zero wyników — sprawa na już, strona prawdopodobnie w ogóle nie jest indeksowana.
- Wyraźnie mniej stron, niż masz — warto sprawdzić dokładnie.
- Dziwne adresy, których nie znasz — bywa objawem włamania.
Dokładną odpowiedź daje dopiero Search Console: raport indeksowania i narzędzie sprawdzania adresu URL. Jeśli jeszcze jej nie masz, to dobry moment, żeby ją podpiąć.
5. Tytuły i opisy
W wynikach z punktu 4 spójrz na to, co widzi klient: tytuł i dwa zdania pod nim. Jeśli widnieje tam „Strona główna”, „Home” albo ten sam opis pod każdą podstroną — odpada Ci część kliknięć, choć w wynikach jesteś.
Tytuł ma mieć w sobie to, co robisz, i miasto. Opis to zaproszenie, a nie spis słów kluczowych. Pamiętaj przy tym, że Google nie zawsze pokazuje Twój opis — często sam dobiera fragment ze strony. Dlatego porównaj to, co widać w wyniku, z tytułem i opisem ustawionymi na stronie, zamiast zakładać, że to zawsze to samo.
6. Kłódka i certyfikat
Sprawdź, czy adres zaczyna się od https i czy przeglądarka nie ostrzega. Potem wejdź na kilka podstron — zdarza się, że strona główna ma certyfikat, a formularz kontaktowy ładuje coś po http i przeglądarka pokazuje ostrzeżenie dokładnie w momencie, w którym klient miał wysłać zapytanie.
7. Zgodność z wizytówką Google
Otwórz swoją wizytówkę i porównaj ze stroną trzy rzeczy: nazwę, adres, numer telefonu. Muszą być identyczne, a nie „prawie takie same”. Do tego godziny otwarcia — rozjazd między stroną a wizytówką kończy się klientem pod zamkniętymi drzwiami.
8. Czy formularz naprawdę dochodzi
Punkt, o którym najłatwiej zapomnieć, bo formularz „przecież jest”. Wyślij zgłoszenie ze swojej strony, z prawdziwymi danymi, i sprawdź:
- czy wiadomość przyszła,
- czy nie wylądowała w spamie — to jest ten częsty przypadek,
- czy widać w niej numer telefonu i treść,
- czy odpowiedź na nią dociera do klienta.
Formularz potrafi przestać wysyłać po aktualizacji i nikt się nie orientuje, bo brak zgłoszeń wygląda tak samo jak słabszy miesiąc. Rób ten test raz na kwartał.
Co z tego wynika
Osiem punktów, kwadrans. Jeśli wszystkie przechodzą, znaczy to tyle, że nie ma podstawowych usterek — a nie, że strona jest w porządku. Następny krok to ruch, oferta i to, co ludzie na stronie faktycznie robią: ile osób wchodzi, skąd, i w którym miejscu się zatrzymują.
Jeśli wysypało się kilka punktów, zwykle nie trzeba od razu nowej strony. Przy stavia.pl zaczęliśmy dokładnie od takiego przeglądu, zanim cokolwiek przepisaliśmy — co z niego wyszło i co z tym zrobiliśmy, opisaliśmy w case study audytu.
Nie chcesz robić tego sam? Zostaw numer — przejdziemy tę listę na Twojej stronie i powiemy, co wyszło: kontakt.
Zostaw numer — oddzwonimy i porozmawiamy o Twojej stronie.
Oddzwonimy w piątek do 9:00.
Dodaj komentarz